Powrót do przeglądu artykułów

CAPE EPIC -najdłuższy wyścig etapowy MTB w kalendarzu UCI

Koniec marca w Polsce to czas gdy wreszcie kończy się zima i nadchodzi upragniona wiosna. Tymczasem w Prowincji Przylądkowej Zachodniej, najdalej na południe wysuniętej prowincji Republiki Południowej Afryki, z końcem lutego kończy się pora letnia. 

Czym jest Cape Epic?

Koniec pory letniej oznacza , że nadchodzi lekkie ochłodzenie, zaczynają wiać orzeźwiające wiatry od oceanów i klimat staje się na tyle sprzyjający, że można zacząć uprawiać sport. Jesienią – czyli między połową marca, a początkiem kwietnia, co roku odbywa się wyścig kolarski MTB Cape Epic. W rzeczy samej są to „epickie” zawody, bierze w nich udział 1200 osób podzielonych na dwuosobowe zespoły. W tym roku kolarze wystartują po raz 16 i będą mieli do pokonania ponad 600 km w trudnym i bardzo zróżnicowanym terenie. Trasa podzielona jest na prolog i 7 etapów, które należy ukończyć w wyznaczonym  przedziale czasowym i koniecznie w parze.

Reguły rywalizacji

W Cape Epic rywalizują ze sobą zespoły liczące dwóch zawodników. Dwójki mogą być męskie, żeńskie i mieszane; obowiązuje także dodatkowy podział na kategorie wiekowe Masters (powyżej 40 lat) i Grand Masters (powyżej 50 lat). 

Surowe zasady zabraniają pomocy z zewnątrz podczas rywalizacji, dlatego szczególnie ważna jest wytrzymałość rowerów i osprzętu. Zawodnicy z licencją UCI mają do dyspozycji skrzynki serwisowe rozmieszczone w wyznaczonych miejscach na trasie. Mogą się w nich znajdować części zapasowe, ale napraw należy dokonywać samemu, bez wsparcia ekipy technicznej teamu. Można także pożyczać osprzęt od innych uczestników. Amatorzy mogą korzystać z rozlokowanych na trasie stref serwisowych, gdzie naprawą rowerów zajmują się wykwalifikowani mechanicy, których obecność zapewnia organizator wyścigu.

Cape Epic - Tour de France w terenie

Cape Epic to najdłuższy wyścig etapowy MTB w kalendarzu UCI (Międzynarodowej Unii Kolarskiej). Staruje w nim wielu mistrzów świata i medalistów olimpijskich. Dlatego też przyjęło się mówić o tym wyścigu jako o górskim odpowiedniku Tour de France. W przeciwieństwie do Wielkiej Pętli, po trasie Cape Epic (co roku innej) nie za bardzo da się przejechać samochodem. Nie ma więc korowodu ekip serwisowych ciągnących w taborze za kolarzami. Start w Cape Epic to spełnienie marzeń dla wielu kolarzy MTB. W tym roku swoich sił spróbuje także Kross Racing Team z Mają Włoszczowską wspieraną przez 3-krotną zwyciężczynię tych zawodów Ariane Lüthi.